środa, 4 lipca 2012
Podróż w nieznane
Jeszcze wczoraj nie wiedziałem, co się będzie dzisiaj działo. Co więcej - nie wiedziałem, na co się będę pisał. I z każdą minutą rosną obawy - co, jeśli się nie uda? Jeśli mnie zawiedzie mimo zapewnień? Niby ufam - bo jak nie ufać rodzinie? Ale mimo to, nadal mam obawy, czy dobrze robię. W sensie czy to dobrze dla mnie. Honorowo jestem rozgrzeszony - rodziny na lodzie nie zostawiam, mimo wszystko. Więzy krwi sporo dla mnie znaczą. Jak to dla Kaszuba. Ale jednak... mogę na tym sporo stracić. I nie chodzi tu o pieniądze - dużo ich na świecie, można je zarobić w moment. I nieważne, w jaki sposób. Ale może ucierpieć moja reputacja, na którą dość ciężko pracowałem. I już jej takiej samej nie odbuduję. Dlaczego? Bo może i moje imię nie będzie zszargane, ale pochodzenie i ród już owszem... I tego się właśnie boję...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz