niedziela, 8 lipca 2012

Wrocek-klocek

Kilka dni temu miałem tam być. W sumie nie tyle miałem, co chciałem. Ale nie dało się. Mogłem jechać, nikt by mi za to ręki nie uciął, ale po co jechać, jeśli po wspólnym kombinowaniu cel nie byłby osiągnięty? Ehh, szkoda, że się nie dało, miałem nadzieję na to, że się uda, ale cóż... Czynników zewnętrznych nie wyeliminuję. A przynajmniej nie w taki sposób, jaki bym chciał, bo to karalne :) Pocieszam się myślą, że pogadam w najbliższym czasie z Anastazją i być może coś ustalimy... Ale będzie można wprowadzić to w czyn dopiero po wakacjach. Jeśli da się ustalić.. Ale bądźmy dobrej myśli :) Zresztą zawsze jest jakiś plan B. I już go znam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz