niedziela, 15 kwietnia 2012
Ciekawa rzecz...
Zauważyliście, że wokół dzieją się różne dziwne rzeczy? Ktoś doświadcza, albo i sami doświadczacie czegoś, co było dla Was niemożliwe? Przykładowo twierdziliście, że kuchnia azjatycka jest be - aż tu nagle wam zasmakowała. Albo, że stworzenie czegoś jest możliwe tylko w Waszej wyobraźni - a tu bach, to coś stoi przed Wami. Zauważyliście to? Bo ja ostatnio zauważyłem pewną sprzeczność w mojej osobie. Pozwoliłem sobie na coś, czego nie chciałem. I wiecie co? Dobrze, że sobie na to pozwoliłem. Takiej radości ze spełnienia wcześniej nie czułem. Przez to, że sam na siebie założyłem ograniczenie. A może właśnie dlatego, że tyle czasu się przed tym wzbraniałem tak mnie to cieszy, bo jest wyjątkowe? Może. A czy Wy też macie jakieś własne "kajdany", których zrzucenie może Was uszczęśliwić? Pomyślcie o tym...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czasem "kajdany" stają się pętlą na szyi, a każda próba uwolnienia się z niej powoduje większy ucisk. Co w konsekwencji prowadzi do uduszenia. Wtedy nawet o wołanie na pomoc jest już za późno. Człowiek umiera ze świadomością, że sam sobie zgotował taki los...
OdpowiedzUsuńTo fakt, ale jakby nie patrzeć - samo zrzucenie tych kajdan jest w stanie uszczęśliwić przynajmniej dwie osoby - Ciebie, oraz kogoś, dla kogo je zrzucasz, nieprawdaż? Choć fakt, czasem może to wyjść bokiem. Więc w sumie mamy dwie opcje - nie narzucać na siebie żadnych ograniczeń rezygnując z tej całej wyjątkowości z ich łamania, lub się ich trzymać ryzykując, że nie będzie dla kogo ich złamać. Ale cóż - życie, to nic więcej, jak podejmowanie decyzji. I tych złych i tych dobrych.
Usuń