czwartek, 19 kwietnia 2012
Noc i jej następstwa
Jest środek nocy, a ja nie śpię. Nie mogę zasnąć. Natłok myśli jest zbyt duży. Co ciekawe - nie są to myśli na tematy bieżące. Raczej masa w jakiś sposób łączących się możliwości. Też tak macie, że myślicie o jednym, skojarzy wam się drugie i zaczynacie myśleć o trzecim aspekcie wynikającym z drugiego? Ja tak mam. I to nie od dziś. "Skojarzenia" zaczęły się od pewnego uczucia. Mimo, że leżałem sam, czułem, jakby ktoś się we mnie wtulał, aby zasnąć. Wiedziałem kto. I zacząłem o tym KIMŚ myśleć. Co by było, gdyby ów KTOŚ faktycznie się wtulał zasypiając. I od razu myśl, że chciałbym tak codziennie... Codziennie zasypiać w objęciach tego konkretnego KOGOŚ. A co za tym idzie - przydałoby się z tym KIMŚ ożenić. I nawet nie dlatego, że tak wypada. Czuję, że będę tego chciał. Ale skoro już ślub, dobrze by było wiedzieć, kto miałby się na nim pojawić. Przede wszystkim - rodzina. I tu cofnąłem się myślami parę dni wstecz. Do pobytu nad morzem. I tego, że podjąłem słuszną decyzję jadąc tam. Co z tego, że nie miałem tam nic do załatwienia? Co z tego, że paliwo drogie? Rodzina jest przecież najważniejsza, przynajmniej dla mnie. Już w "Ojcu Chrzestnym padł jeden z ważniejszych cytatów. "Spędzasz czas z rodziną? To dobrze. Mężczyzna, który nie spędza czasu z rodziną, nigdy nie będzie prawdziwym mężczyzną". To jest fakt. Drogie panie, jeśli któraś z Was jest w stanie podważyć to stwierdzenie - stawiam piwo. Ale jak mniemam, nie będę musiał. Bo który kochający mąż, czy ojciec nie ma czasu dla własnej rodziny? Żaden. Ja rozumiem - zmęczenie po pracy. Ale czy nie ma lepszego odpoczynku, niż towarzystwo najbliższych? Ano właśnie. Choć niestety, rzeczywistość nie zawsze jest tak kolorowa, jakbyśmy chcieli...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Stawiasz piwo młody człowieku :)
OdpowiedzUsuńJest kilka grup ludzi, którzy chcą ale nie mogą. Na przykład żołnierze na misjach, wojnach, itp. Całym sercem z rodziną a jednak kilometry od nich. Czekają na choćby malutki znak, żyją myślą o nich. Czymże jednak są kilometry przy tym ogromnym uczuciu jakim jest MIŁOŚĆ... Czy ci ludzie nie są wystarczająco "mężczyznami" dla swoich rodzin?
Proszę ciebie - czy jest to od nich zależne, czy mogą pojechać do domu, czy nie? Nie sądzę. Swoją drogą, będąc na misjach - są w pracy. Prawda? A średnio wyobrażam sobie, żeby każdy rodzic zabierał swoje dziecko do pracy. Więc... kiedy misję kończą, lub dostają jakąś przepustkę, czy coś - jadą do domu i spędzają tyle czasu z rodziną, ile mogą. Nie pytaj, skąd wiem.
Usuń