poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Ogarnij to ziąą ;]

Każdy z Was przyzna, że świata się nie zbawi. Nie jesteśmy w stanie być wszędzie, pomóc każdemu, być przy każdym, kiedy (jak sądzimy) tego potrzebuje, racja? Jesteśmy tylko ludźmi, klonowanie jeszcze raczkuje, ale to i tak nam niewiele da, bo... mimo, że fizycznie ktoś wyglądałby jak my - to nadal byłaby inna osoba. Najlepiej byłoby wszystkich takich, którym trzeba pomóc zebrać w jedno miejsce - i bylibyśmy przy każdym. Ale i to mijałoby się z celem, gdyż nie poświęcilibyśmy się komuś w 100%, zawsze jakaś część będzie poświęcona komuś innemu. Więc gdybyśmy mieli być jednocześnie przy 4 osobach - skupilibyśmy się tylko w 25%  na każdej.

Ale... jest wyjście. I jest ono znane od masy czasu. Mianowicie - poczucie. Poczucie, że ktoś jest przy nas nawet, jeśli fizycznie jest daleko. Poczucie, że ktoś o nas myśli. Poczucie, że gdy temu komuś jest źle - czuje, że jesteśmy przy nim. Rozumiecie, o co mi chodzi?

Jeśli uważasz, że gadam farmazony wyjęte z pewnej części ciała - napisz w komentarzu. Przydałby się argument, dlaczego to farmazon ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz