sobota, 11 października 2014

O Absurdzie słów kilka

Kto by pomyślał, że tak się to wszystko potoczy? Dwa miesiące temu Nawet nie sądziłem, ze tak się stanie. Ale jednak. Zakochałem się. Zmieniłem się. Staram się nie palić. Nie daję sobie aż tak w kaszę dmuchać. Aż dziwne, że spowodował to pewien Absurd. Ale jednak. Absurd całkowicie mną zawładnął, choć do dziś nie zdawałem sobie z tego sprawy w takim stopniu, jak teraz. I wiecie co? Jestem szczęśliwy myśląc o tym konkretnym Absurdzie. Mam ochotę wstać, otworzyć okno i wrzeszczeć jak tylko mogę, co myślę o Absurdzie.

I coś całkowicie Absurdalnego na koniec

Moc serdeczności!

poniedziałek, 30 czerwca 2014

4:30

Za oknem jasno, a ja jeszcze nie śpię, choć mógłbym. Ale nie - dziś zaatakowały mnie myśli - różne, pozornie ze sobą niepowiązane.

Zaczęło się od.. polityki. Ale nie o aferach taśmowych, czy innym czymś. Myślałem o sobie jak o przywódcy. Tym wybranym. I o tym, co bym zrobił. A zrobiłbym... dużo. Zwłaszcza, że już mam kilka niezłych pomysłów.

1. Likwidacja przetargów. Wiadomo, że najtańsze idzie bardzo po kosztach i oszczędza się na czym się da. Spójrzmy choćby na polską sieć autostrad. Ot ze trzy paski więcej na mapie. A czemu? Jak nauczyło nas EURO - niedobrze, kiedy kolejne ekipy budowlane się zwijają. I jest, jak jest.

2. Likwidacja rządowych limuzyn. Chce prezydent/premier/inny pępek wozić wygodnie dupsko? To niech sobie kupi za własne. Bardzo wątpię, że takiego nie stać. A z okazji państwowości ZUSu - ich też by to obowiązywało. A skoro wyprzedajemy motoryzację, zysk w pierwszej kolejności idzie na drogi.

3. Likwidacja fotoradarów. W ogóle płacenie mandatów jest bardzo niesprawiedliwe. Kogoś, kto zarabia najniższą krajową serio zaboli 100 zł w mandacie bardziej, niż 1000 zł w kilku mandatach tego, co ma dobrą firmę.

4. Skoro już o "strażnikach prędkości" - Tu proponuję coś za coś. Za złamanie ograniczenia prędkości nie byłoby mandatu, ale ubezpieczalnia umywa rączki, kiedy zdarzy się wypadek przy przekroczonej prędkości przez sprawcę. Tenże musi bulić z własnej kieszeni, albo...

5. Prace społeczne dla więźniów. W tym sprawców wypadków jw. Póki co, więźniowie tylko siedzą i czekają. Zwłaszcza recydywiści, ich już odsiadka nie zmieni. Czemu by więc nie próbować ich uspołecznić? Pokazać, że uczciwa praca daje efekty? Masz profity w związku z "wyrobionymi godzinami" i zyskujesz szacunek do pracy.

6. Likwidacja sejmu i senatu. Szczerze mówiąc - nie wiem, co tam się właściwie dzieje. Do czego oni tam są potrzebni? Do ustalania ustał, uchwalania uchwał i grzania siedzeń? Toż to zbędne.

7. A zbędne dlatego, że ustawy i uchwały poszłyby pod publiczne głosowanie. Ludzie się zgadzają - przechodzi. Nie zgadzają - odpada. Wtedy faktycznie byłaby demokracja. To, co dziś nam serwują pod tą nazwą nijak się ma do założeń. Rządy obywateli są tylko przy wyborze pępka, który będzie miał nas gdzieś.

8. Obowiązkowa służba wojskowa dla mężczyzn z kategorią A i B, oraz ochotników z E. W razie wojny każda umiejąca strzelać para rąk się przyda. A w czasie pokoju nauczy się taki chłopek musztry, dyscypliny i względnej normalności. Jakoś wcześniej nie było emo, parad równości czy ruchów feministycznych.

9. Każdy po służbie wojskowej, który przeszedł testy strzeleckie, oraz będąc niekaranym może legalnie kupić broń i ostrą amunicję. Czemu? Bo każdy ma prawo bronić swojego życia. Ktoś, kto chce użyć broni i tak ją sobie załatwi. Najwyżej odsiedzi kilka lat więcej za posiadanie. A szary obywatel to co, pies? Nawet psy się bronią.

10. Zniesienie pojęcia "przekroczenie obrony koniecznej". To też do tego wyżej. Bo i na co ci broń, której nie możesz użyć, z okazji napadu przez nożownika? Żeby nie złamać prawa musisz dać się pokroić. Nie dasz się? Idziesz siedzieć. Tu trzeba by dopieścić regulacje, np ktoś obcy, którego zamiarów nie znasz włazi ci na posesję, grzebie przy stacyjce mimo braku kluczyków, czy rusza na ciebie z bojowym okrzykiem. Bo też nie chodzi o to, żeby się powystrzelać.

11. Brak zgody na abstrakcyjne regulacje unijne. I to w niewybrednych słowach. Bo i po co owijać w bawełnę? Chcą nam coś zamknąć "bo nowy wymóg" - a to niech spierdalają. Kto wymyślił ten wymóg i po co? I jak on się ma do polskiej rzeczywistości?

12. Likwidacja wszystkich typów umów śmieciowych, wiążąca byłaby tylko umowa o pracę. Skoro gdzieś pracujemy, to pracujemy. Po prostu. Ktoś wykonuje polecenie, za które jego twórca płaci. I tyle wystarczy.

13. Zrównanie wszystkich podatków do 10%. Nie dość, że to ruszy gospodarkę (bo ludzi będzie stać na więcej, a gdzie popyt, tam znajdzie się podaż), to więcej ludzi będzie je płaciło - na taki będzie stać. Wbrew pozorom obniżenie podatku przyniesie więcej wpływu do skarbu państwa.

Póki co, to tyle.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Nowe klocki, stare budowy

Ostatnim czasem działo się sporo, mikser, sam nie wiem do końca, co i jak - ale stało się. Zacząłem inne życie, mając jednak w pamięci dawne. Rany bolą. Zwłaszcza zadane znienacka przez kogoś, komu się ufa. Ale też rany mają to do siebie, że się bliźnią. A każda blizna opowiada historię - skąd się wzięła. Nie jest to łatwe, ale co zrobić? Trzeba się wziąć i iść dalej.

Każda blizna rodzi też pytania - dlaczego? Co przeoczyłem? Czy to ja się do tego przyczyniłem, czy też nie? I inne takie. Zacząłem się zastanawiać nad tym, kim jestem, jaki jestem...

I wiecie co?

Nie mam pojęcia.

Pomimo, że byłem praktycznie idealny - mam bliznę. Mimo wszystko jednak nie widzę w swoim zachowaniu żadnych uchybień. Ale jednak jest blizna.

niedziela, 26 stycznia 2014

Twoja randka - początek

I to bardzo wczesny. Znaczy - Teoria Wielkiego Wybuchu. Ot, kiedyś tam dawno coś walnęło i i mamy wszechświat. Temat znam powierzchownie, więc i wpis i przemyślenia będą powierzchowne.

Teoria fizyczna - z bardzo gęstej i gorącej osobliwości początkowej wyłonił się wszechświat. Tak (w bardzo okrojonej) wersji mówi ciocia wiki. Ot, mamy gorące cuś, co się rozciąga w każdą możliwą stronę - i mamy wszechświat. Ale... od czego zaczęło się rozciągać? Skąd sie to gorące cuś wzięło? Co to w ogóle jest to "gorące cuś"? Teoria mówi, że pytanie "Co było przedtem?" jest bez sensu, bo rozszerzanie się zapoczątkowało czas. Znajoma kosmolog twierdzi, że to ona była przed Wielkim Wybuchem i zapoczątkowała go kichnięciem.

Teoria biblijna - wszystko jest zamierzonym celem Boga, stworzył wszystko, ale... skąd wziął się sam Bóg? Uznaje się, że był zawsze. Czyli nie ma początku ani końca. (Swoja drogą - skąd ma brodę, skoro dla niego czas nie mija?)

Teoria eddycka - świat powstał na styku dwóch światów - ognia i wody. W wyniku tego narodził się Ymir - pierwszy olbrzym. Uosabia on siły natury. Został zgładzony przez Asów, a jego truchło posłużyło za podwaliny naszej kuleczki-mateczki-ziemi.  Ot, nasza planetka to nic innego, jak zwłoki olbrzyma. Ale nadal nikt nie ma pomysłu, co było przedtem? Skąd się wzięły oba światy? Tez istniały od zawsze?

Na razie tyle, jak mówiłem - temat znam powierzchownie, więc pewnie jest wiele nieścisłości, czy wręcz przeinaczeń. Dlatego - piszcie, co schrzaniłem, jakie macie teorie, nawet najbardziej wydumane.

A co do tytułu - Gdyby coś nie zapoczątkowało ziemi jak i życia na niej - nie poszedłbyś na randkę. A to było nieuniknione :)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Stanowa 60

Istnieje teoria że w nieskończonej liczbie wszechświatów wszystkie opcje są możliwe. Czyli że nawet to, co wydaje się nieprawdopodobne, może być nieuniknione. Gdzieś jest wszechświat, którego rzeczywistością jest nasze gdybanie. "Gdybym wtedy zrobił to, co by było? A gdybym tak przyszedł 5 minut później? Szkoda, że nie miałem pod ręką siekiery, wtedy bym..." i tak dalej... Ale - no własnie - czy w tamtych wszechświatach bylibyśmy tym samym człowiekiem, co w tym? Czy bylibyśmy zdolni do tych samych czynów? Jeśli choć raz mogłeś coś, lub kogoś zabić - ty stchórzyłeś. Twoje alter ego z któregoś wszechświata nie. A to oznacza, że nie jesteście tacy sami. Kim, bądź czym jest twój avatar z innego wszechświata?

Na stanowej 60 przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, możliwości i przypuszczenia łączą się w jedno. Każda rzecz, zdarzenie jest nieuniknione. Pomimo, iż oficjalnie nie istnieje - można ja bez problemu znaleźć. Trzeba tylko zrozumieć czym jest i jak się po niej poruszać.

Co by było, gdyby...?

wtorek, 7 stycznia 2014

Wymysły - takie, jakie być powinny

A nie było takich już od jakiegoś czasu. Odmęty myśli, nie zawsze odkrywane. Dziś zajmiemy się... psychologią. I intuicją. A przynajmniej tak zakładam.

Psychologia - Wszyscy widzą i wiedzą, że to "poznawanie i wpływ na umysł innej osoby". To dość powierzchowne określenie. Ale też powierzchownie się będę tego tematu trzymał.

Przez parę lat miałem bardzo ułatwiony dostęp do "świeżych umysłów" - znaczy różnych ludzi, których mogłem poznać lepiej, niż zwykłego przechodnia, ale nie tak dobrze, jak wieloletniego sąsiada.

Siłą rzeczy - zauważyłem wiele podobieństw w zachowaniach. Podobne reakcje, gesty, czy próby manipulacji. To mnie skłoniło do pewnych przemyśleń i eksperymentów - Można wpływać na człowieka na przykładzie innego. Wystarczy myśleć, jak on, czuć co on, stać się nim i poznać jego potrzeby. I już możemy kierować jego emocjami. Ale jak z każdym nieznanym gruntem - trzeba być ostrożnym. Zamiast uspokoić danego człowieka - możemy skłonić go do podjęcia złej decyzji. I tu wchodzi część pośrednia - empatia.

Empatia - pokrótce współczucie. Czy raczej odczuwanie uczuć drugiej osoby. W psychologii jest to podstawa. Musimy dokładnie, co do joty rozumieć, co odczuwa nasz rozmówca. Tylko wtedy możemy na niego wpłynąć tak, jak sami chcemy. Bez tej umiejętności zazwyczaj bardziej zaszkodzimy, niż pomożemy rozmówcy. Nie damy rady dotrzeć do jego podświadomości. To tam kryje się większość pragnień, niejako "centrum dowodzenia" całą psychiką. Można tam dotrzeć na kilka sposobów: Hipnoza, rozmowa, czy właśnie empatia. Jest też psychiczne wi - fi, czyli...

...Intuicja. Przeczucie. Poczucie zrobienia czegoś bez wyraźnych, logicznych podstaw. Mawia się, że kobiety maja lepszą intuicję. Coś w tym jest. Podświadomie zwracają uwagę na wiele szczegółów, zasadniczo nawet o tym nie wiedząc, aczkolwiek, kiedy trzeba - połączą to w logiczną całość. I też niekoniecznie świadomie. Ot "wiedzą". Przyczyn można oczywiście szukać w Darwinowskiej teorii ewolucji. Jak wiemy - o pożywienie zawsze dbał mężczyzna. Potrzebował logiki i przewidywania do polowań, stawiania pułapek, czy też zbieractwa. Kobieta w tym czasie zajmowała się opieka nad potomstwem. Potrzebowała wiec intuicji i empatii do dobrej opieki, jak i leczenia potomstwa, gdy było to konieczne.

Jak wspomniałem na początku - to powierzchowny wpis. Większość z was się ze mną zgodzi. Ale przeczytajcie go kilka razy. I przede wszystkim - myślcie.

P.S - Niedawno przeprowadziłem rozmowę z osoba, z która nie rozmawiałem już długi czas. Rozmowa zasadniczo była zwyczajna. Mimo to - wiele mi dała. Dzięki K :)

niedziela, 5 stycznia 2014

Szkoła, matma i Pieróg

Dobra, bez pieroga, bo dziś ich nie było. Była za to matma. Duużo matmy. I to ja robiłem za szkolnego. Jeśli ktoś mi powie, ze to trudne - przyznam mu rację. Bo to trudne, ale nie dla mnie. Siostra opanowała materiał do przodu. Więc najpewniej jutro jej nauczycielka zaliczy opad szczeny w okolice piwnicy. Zobaczymy.

Co do przemyśleń - Mamy nowy rok, wielu z was pewnie sobie postanowiło rzucić szlugi, zacząć ćwiczyć czy inne cośtam. Ot, tradycja. Co roku sobie coś postanawiamy, po czym mamy to gdzieś. Więc po co? Chyba po to, żeby za rok postanowić sobie to samo. I tak samo zarzucić pomysł. Nie jest tak?

sobota, 4 stycznia 2014

"Gdyby miało nie być jutra..."

... to film "Pojutrze" byłby bez sensu. Dobra, początek jest, jedziemy dalej. Akurat siedzę w pokoju siostry i szykujemy się do sprzątania. Gdzieś tak od pół godziny. Zamiast tego - siedzimy w kompach, dobieramy odpowiednią muzykę do sprzątania i ogólne gadamy. Jak to rodzeństwo. Pytanie na dziś - czy weźmiemy się za sprzątanie do końca miesiąca? :D

Z pozdrowieniami dla Marleny, która nie wierzy, ze to ja piszę tego bloga :D