Dobra, bez pieroga, bo dziś ich nie było. Była za to matma. Duużo matmy. I to ja robiłem za szkolnego. Jeśli ktoś mi powie, ze to trudne - przyznam mu rację. Bo to trudne, ale nie dla mnie. Siostra opanowała materiał do przodu. Więc najpewniej jutro jej nauczycielka zaliczy opad szczeny w okolice piwnicy. Zobaczymy.
Co do przemyśleń - Mamy nowy rok, wielu z was pewnie sobie postanowiło rzucić szlugi, zacząć ćwiczyć czy inne cośtam. Ot, tradycja. Co roku sobie coś postanawiamy, po czym mamy to gdzieś. Więc po co? Chyba po to, żeby za rok postanowić sobie to samo. I tak samo zarzucić pomysł. Nie jest tak?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz