Ostatnim czasem działo się sporo, mikser, sam nie wiem do końca, co i jak - ale stało się. Zacząłem inne życie, mając jednak w pamięci dawne. Rany bolą. Zwłaszcza zadane znienacka przez kogoś, komu się ufa. Ale też rany mają to do siebie, że się bliźnią. A każda blizna opowiada historię - skąd się wzięła. Nie jest to łatwe, ale co zrobić? Trzeba się wziąć i iść dalej.
Każda blizna rodzi też pytania - dlaczego? Co przeoczyłem? Czy to ja się do tego przyczyniłem, czy też nie? I inne takie. Zacząłem się zastanawiać nad tym, kim jestem, jaki jestem...
I wiecie co?
Nie mam pojęcia.
Pomimo, że byłem praktycznie idealny - mam bliznę. Mimo wszystko jednak nie widzę w swoim zachowaniu żadnych uchybień. Ale jednak jest blizna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz