piątek, 27 kwietnia 2012

Ecie pecie na tapecie

...Czyli kolejny wpis o wszystkim i o niczym. Coś, to masa roboty u mnie, głównie za kierownicą, więc wiadomo, hektolitry kawy wypić trzeba. Po cholerę mi powiększać statystyki wypadków drogowych? Zresztą dla jednych, to tylko statystyka, ilość wypadków + 1, a dla innych - zawalenie się nieba. A to mi do szczęścia (i mojego i czyjegoś) tak potrzebne, jak rybie ręcznik. Właśnie - dawno na rybach nie byłem, ostatnio chyba jeszcze przed osiemnastką, którą miałem już jakiś czas temu. Coś sprzętu nie mogę skompletować, a i samemu średnio chce mi się iść, wolałbym z kimś, co się chociaż pogada, pośmieje, powariuje... Bo jaki problem będąc już nad wodą nie wskoczyć do niej popływać? Ryby mogą, to ja też, co ja, gorszy jestem? ;] Walić to, że mi pływanie średnio wychodzi, ale przynajmniej można się zrelaksować, poop(...)alać*, uciec od miasta chociaż na moment... Najlepiej z konkretnym kimś... I ten ktoś wie, że o nim mówię ;]

*Celowo wstawiłem nawias akurat tam. Ot, taka zabawa słowem ;]

środa, 25 kwietnia 2012

Gdybanie, teoretyzowanie i inne takie...

Czym właściwie jest gdybanie? Jest to założenie pewnej sytuacji, rozwoju wypadków, tylko z przeszłości ("Gdybym wiedział, że to taki szmelc, nie kupowałbym tego") . Po co nam gdybać?  Skąd nam się właściwie to wzięło? Żeby "przewidzieć" jakie byłyby skutki w analogicznej sytuacji w przyszłości? Tak, to może być to. Z jednym "ale" - gdybając, nie mamy pewności, czy taka sytuacja się powtórzy. Ale teoretyzując zakładamy, że dana sytuacja będzie miała miejsce ("Teoretycznie mógłbym to naprawić"). Czyli najczęściej, gdy mamy jakiś dylemat, teoretyzujemy, która "ścieżka" będzie najlepsza. Którą decyzję podjąć, jak się zachować. Ja już dziś swoje teoretyzowałem. I wiem, że pewne posunięcie niewiele by zmieniło w tej płaszczyźnie, w której mogłoby zmienić sporo... ale tej zmiany ani ja, ani nikt zainteresowany nie chce...

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Ogarnij to ziąą ;]

Każdy z Was przyzna, że świata się nie zbawi. Nie jesteśmy w stanie być wszędzie, pomóc każdemu, być przy każdym, kiedy (jak sądzimy) tego potrzebuje, racja? Jesteśmy tylko ludźmi, klonowanie jeszcze raczkuje, ale to i tak nam niewiele da, bo... mimo, że fizycznie ktoś wyglądałby jak my - to nadal byłaby inna osoba. Najlepiej byłoby wszystkich takich, którym trzeba pomóc zebrać w jedno miejsce - i bylibyśmy przy każdym. Ale i to mijałoby się z celem, gdyż nie poświęcilibyśmy się komuś w 100%, zawsze jakaś część będzie poświęcona komuś innemu. Więc gdybyśmy mieli być jednocześnie przy 4 osobach - skupilibyśmy się tylko w 25%  na każdej.

Ale... jest wyjście. I jest ono znane od masy czasu. Mianowicie - poczucie. Poczucie, że ktoś jest przy nas nawet, jeśli fizycznie jest daleko. Poczucie, że ktoś o nas myśli. Poczucie, że gdy temu komuś jest źle - czuje, że jesteśmy przy nim. Rozumiecie, o co mi chodzi?

Jeśli uważasz, że gadam farmazony wyjęte z pewnej części ciała - napisz w komentarzu. Przydałby się argument, dlaczego to farmazon ;]

sobota, 21 kwietnia 2012

Ulgi

Nie macie pojęcia, jaka to ulga mieć z kim pogadać, gdy przytłaczają myśli. Serio. Cała masa różnych wątpliwości, niektóre rozwiane przez przypadek, co wyszło właśnie w rozmowie. Choć też inna sprawa, gdy nie możesz zasnąć... Nie, nie w tym sensie. Gdy chce wam się spać jak smok, ale z jakiegoś powodu musicie być przytomni. Dobrze jest wtedy pogadać z kimś, zamiast wpadać w odmęty internetu, można tam znaleźć dziwne rzeczy... Ale o tym kiedy indziej ;] Przemyślenie na dziś - czy masz kogoś, z kim możesz przegadać całą noc i nadal wam mało?

czwartek, 19 kwietnia 2012

Przyjaciele...

Na przyjaźń trzeba sobie zasłużyć. Znajomość dojrzewa, zanim nazwie się ją przyjaźnią. Ale czy aby na pewno? Tak nam wpajano, ale czasem wszystko dzieje się nagle. Ni stąd, ni zowąd mamy przyjaciela w kimś, kogo nie znamy. A raczej ledwo znamy. Bo w sumie - po co nam przyjaciel? Do czego "służy"? Przyjaciel, to wg mnie ktoś, u kogo mamy oparcie. I mamy pewność, że zawsze się to oparcie u niego znajdzie. Bez względu na to, w jakim jesteśmy dołku, stanie na rzęsach i zamacha uszami, żeby nas z niego wyciągnąć. To przyjacielowi mówimy o takich rzeczach, o których nawet nasz partner nie wie. A dlaczego? Bo partnerowi staramy się ciągle pokazywać z jak najlepszej strony. Przy przyjacielu nie mamy takiej potrzeby, jesteśmy po prostu sobą. Nie musimy nic ukrywać, upiększać... Zgadzacie się? Ale żeby ta przyjaźń się utrzymała, musi iść w dwie strony...

Noc i jej następstwa

Jest środek nocy, a ja nie śpię. Nie mogę zasnąć. Natłok myśli jest zbyt duży. Co ciekawe - nie są to myśli na tematy bieżące. Raczej masa w jakiś sposób łączących się możliwości. Też tak macie, że myślicie o jednym, skojarzy wam się drugie i zaczynacie myśleć o trzecim aspekcie wynikającym z drugiego? Ja tak mam. I to nie od dziś. "Skojarzenia" zaczęły się od pewnego uczucia. Mimo, że leżałem sam, czułem, jakby ktoś się we mnie wtulał, aby zasnąć. Wiedziałem kto. I zacząłem o tym KIMŚ myśleć. Co by było, gdyby ów KTOŚ faktycznie się wtulał zasypiając. I od razu myśl, że chciałbym tak codziennie... Codziennie zasypiać w objęciach tego konkretnego KOGOŚ. A co za tym idzie - przydałoby się z tym KIMŚ ożenić. I nawet nie dlatego, że tak wypada. Czuję, że będę tego chciał. Ale skoro już ślub, dobrze by było wiedzieć, kto miałby się na nim pojawić. Przede wszystkim - rodzina. I tu cofnąłem się myślami parę dni wstecz. Do pobytu nad morzem. I tego, że podjąłem słuszną decyzję jadąc tam. Co z tego, że nie miałem tam nic do załatwienia? Co z tego, że paliwo drogie? Rodzina jest przecież najważniejsza, przynajmniej dla mnie. Już w "Ojcu Chrzestnym padł jeden z ważniejszych cytatów. "Spędzasz czas z rodziną? To dobrze. Mężczyzna, który nie spędza czasu z rodziną, nigdy nie będzie prawdziwym mężczyzną". To jest fakt. Drogie panie, jeśli któraś z Was jest w stanie podważyć to stwierdzenie - stawiam piwo. Ale jak mniemam, nie będę musiał. Bo który kochający mąż, czy ojciec nie ma czasu dla własnej rodziny? Żaden. Ja rozumiem - zmęczenie po pracy. Ale czy nie ma lepszego odpoczynku, niż towarzystwo najbliższych? Ano właśnie. Choć niestety, rzeczywistość nie zawsze jest tak kolorowa, jakbyśmy chcieli...

niedziela, 15 kwietnia 2012

Ciekawa rzecz...

Zauważyliście, że wokół dzieją się różne dziwne rzeczy? Ktoś doświadcza, albo i sami doświadczacie czegoś, co było dla Was niemożliwe? Przykładowo twierdziliście, że kuchnia azjatycka jest be - aż tu nagle wam zasmakowała. Albo, że stworzenie czegoś jest możliwe tylko w Waszej wyobraźni - a tu bach, to coś stoi przed Wami. Zauważyliście to? Bo ja ostatnio zauważyłem pewną sprzeczność w mojej osobie. Pozwoliłem sobie na coś, czego nie chciałem. I wiecie co? Dobrze, że sobie na to pozwoliłem. Takiej radości ze spełnienia wcześniej nie czułem. Przez to, że sam na siebie założyłem ograniczenie. A może właśnie dlatego, że tyle czasu się przed tym wzbraniałem tak mnie to cieszy, bo jest wyjątkowe? Może. A czy Wy też macie jakieś własne "kajdany", których zrzucenie może Was uszczęśliwić? Pomyślcie o tym...

sobota, 7 kwietnia 2012

Wielkanoc

Dla jednych święto wielkie że przy nim mur chiński to krawężnik, dla innych dzień jak codzień. Do której grupy ja się zaliczam - wyczytacie ;] W każdym razie - co właściwie świętujemy? To, że Jezus zmarł i po trzech dniach wstał z grobu? Złośliwi stwierdzą, że nawet umrzeć nie potrafił, albo, że tak się zćpał na ostatniej wieczerzy, że zapomniał, że umarł. Ale są tacy którzy wierzą, że to najprawdziwszy cud, mimo, że przy tym nie byli, bo być nie mogli. Wierzą, że rzeczywiście Bóg był człowiekiem (albo odwrotnie ;]). Ale czym właściwie jest wiara? Religią? Religi jest od groma i jeszcze trochę i każda twierdzi, że jest tą prawdziwą. Tak więc jest w cholerę prawd wykluczających się wzajemnie. A co za tym idzie - żadna z religii nie jest tą prawdziwą, a przynajmniej wg mnie.

piątek, 6 kwietnia 2012

Oto jestem

Założyłem bloga i normalnie hura i alleluja. To ostatnie najbardziej się przyda patrząc na zbliżającą się Wielkanoc, wszak mamy już Wielki Piątek. A co za tym idzie, niektórzy szczególnie poszczą. Ale nie ja ;] Dlaczego - kiedyś mooże powiem. Ale myślę, że wcześniej sami się domyślicie,

Dobra, to zacznijmy od tego - Po co w ogóle założyłem bloga? Mam powody, a tytuł nie jest głównym z nich ;] Co będę tu opisywał? Sami zobaczycie ;] Tak więc - Do później