Odpowiedzcie sobie, czym jest prawda? Co kryje się pod tym słowem? Rzeczywistość? Fakty? MOŻE. A to dlatego, że to, co uznajemy za prawdę, może wcale nią nie być. A raczej mijać się z tym znaczeniem słowa, jakim przyswoiliśmy. Ano właśnie - "przyswoiliśmy" - więc to my wzięliśmy znaczenie prawdy od kogoś. Zresztą wiele rzeczy przyswajamy i to niekoniecznie jest dobre. I nie mówię tu o złych nawykach. Chociaż może tak. Mamy zły nawyk obieranie za prawdę tego, co się do nas mówi. Wierzymy w to, dopóki nie jest to skonfrontowane z innym zdaniem. Nie potrafimy myśleć od początku. A może jednak? Ha - i tu was mam. Niby potrafimy, ale wcale tego nie robimy, bo nie wiemy jak się do tego zabrać. A jest to bardzo proste. Wystarczy sobie zadać pytanie "po co?" ktoś coś robi? Jeśli ten sam ktoś nam powie dlaczego robi tak, a nie inaczej - wierzymy w to. Mamy logiczną odpowiedź, więc jest git, widzimy cel tego działania. I już przestajemy myśleć. Nie uruchamiamy abstrakcyjnego myślenia w poszukiwaniu innych powodów. Czy mam rację? Może podam przykład:
Robimy zakupy, płacimy i widzimy, że kasjerka źle nam wydała resztę. Po zwróceniu jej na to uwagi słyszymy "Oj przepraszam, pomyliłam się."
A my w to wierzymy (o ironio) tłumacząc ją samym sobie ("Pewnie zmęczona po tylu godzinach", "Tak wcześnie to się jeszcze nie myśli, mogło jej się zdarzyć"). Mało komu chce się nieco "rozszerzyć horyzont" odpowiedzi na pytanie, dlaczego źle wydała resztę. Gdyż mogła świadomie to zrobić, aby nie mieć manka, bądź wykazać się przed kierownikiem, że dzięki niej sklep zarobił te parę groszy więcej, niż powinien.
Ale żeby nie było - nie mówię, że za każdym rogiem czai się spisek przeciwko nam. Jestem zdania, że nie potrafimy, a nawet nie czujemy potrzeby umieć wysnuwać własnego zdania, zaczynać myślenia od zera. Dlaczego? Gdyż różne ktosie narzucają nam własne zdanie, logicznie argumentując, więc przyjmujemy, że tak jest w istocie. Przed chwilą skończyłem oglądać dokument o przekrętach na skalę światową. Padło tam stwierdzenie że... terroryzm nie istnieje. Czemu w takim razie o nim tak głośno? Bo to dobry powód dla działań zaczepnych. Zapytacie "Ale jak to nie istnieje? A zamachy? A porwania samolotów?" W filmie /wyjaśnili/ jak to miałoby działać. Mianowicie - pozorowanie terroryzmu dla własnych celów. Inwigilacja w imię walki z terroryzmem. Ale jest jedno ale... Zanim opowiecie się za którąś ze stron (Terroryzm dzieje się naprawdę/terroryzm to fikcja) wyciągnijcie wnioski z obu stanowisk. Zacznijcie myśleć od początku. Zastanówcie się - co dają terrorystom ich działania, a co da sfingowanie terroryzmu walczącym z nim? Dopiero potem możecie z czystym sumieniem powiedzieć, że to jest wasze zdanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz