sobota, 12 maja 2012

Demokracja?

Zauważyliście pewną dziwną rzecz? Wybieramy rząd, rząd robi, co chce, bez względu na to, czy nam - wyborcom, obywatelom, po prostu polakom - się to podoba, czy nie, i jedyne, co robimy - narzekamy, lub protestujemy. Ale co - jest pewna logika, z której chyba nikt nie zdaje sobie sprawy. Przecież skoro to my wybraliśmy rządzących - możemy też ich odwołać. W końcu to my daliśmy im stołki, więc jesteśmy swego rodzaju ich pracodawcami. Chcesz tańsze paliwo? Skrzyknij paru kolegów, oni niech skrzykną swoich, wytłumaczcie o co chodzi i... jedziemy ;] Ale zanim to zrobicie, wpadnijcie na pomysł, jak do tego doprowadzić, by paliwo faktycznie było tańsze. A nie, sorry - ten pomysł już istnieje. Obcięcie akcyzy, albo brak podatku. Zmniejszy przychody? Zmniejszy. Więc trzeba zmniejszyć wydatki. Jak? Ograniczyć liczbę stołków, urządzić prawdziwą demokrację, a nie pseudodemokratyczną oligarchię. Czy TY czujesz się rządzącym? Bo ja nie. Ja czuję, że moja rola rządzącego ogranicza się do kabiny do głosowania. A przecież demokracja oznacza rządy ludu - a więc nasze, nie grupki polityków. Co więcej - jest to możliwe, byśmy to my rządzili. Schemat byłby prosty - Jest jakaś ustawa, ludzie (każdy z osobna) głosuje, czy jest za, czy przeciw i po głosowaniu ustawa byłaby przyjęta, bądź nie.

"Jeśli oglądasz "Teleexpress" i nie jesteś w stanie powstrzymać gniewu, bo wkurza Cię cała ta sytuacja - po prostu przestań ją akceptować. Nie przyzwyczajaj się do niej. Pamiętaj, że to my jesteśmy odpowiedzialni za to, co się tutaj dzieje, jaki mamy kraj i jak się nam w nim żyje. I my możemy to zmienić"

I to jest prawda. Możemy zmienić to, co się tutaj dzieje. Najlepszym przykładem będzie ACTA. Nie chcieliśmy tego, podnieśliśmy się - i zmieniliśmy. To była walka nie tylko o wolny internet, ale także o władzę. Walczyliśmy o taką demokrację, która powinna funkcjonować. Taką, którą opisałem wyżej. Rządy ludu, nie elity. Tak więc... chcemy tego? Chcemy prawdziwej demokracji, w której lud ustala, jakie ma być prawo? Gdzie rzeczywiście MY decydujemy o tym, w jakim kraju chcemy żyć?

Jeśli uważasz, że ta forma rządów, przedstawiona wg mojego pomysłu nie ma prawa wypalić - napisz dlaczego. Krytyka jest przecież dobra, jeśli jest podparta racjonalnymi argumentami.

4 komentarze:

  1. To nie ma prawa wypalic bo: frekfencja byłaby niska,kto by zliczał wszyskie głosy (koszta administracyjne rosną), dojście do porozumienia trwałoby bardzo długo (poprawki do ustawy ciągnęlyby się w nieskończoność)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowieku, mamy XXI wiek. Głosowałoby się przez internet ;] Ergo - Głosy zliczałby komputer.

      Usuń
    2. Dziecko, zanim zabierzesz głos w poważnych sprawach najpierw pomyśl ile osób w Polsce jest wykluczonych cyfrowo. Już nie mówiąc o ryzyku fałszowania głosów. Ponadto nie wypowiedziałeś się na temat długości przebiegu legislacyjnego oraz niskiej frekwencji- niestety z tym w Polsce coraz gorzej.

      Usuń
    3. Anonimie, osób wykluczonych cyfrowo jest coraz mniej. Zawsze można iść do kafejki, czy kolegi. Fałszowanie głosów? Jakoś nikt nie fałszuje kont w bankowości internetowej. I to funkcjonuje. Frekwencja? Sądzę, że każdy, kto będzie czuł, ze bezpośrednio wpływa na to, jaki mamy kraj będzie głosował. A taka "ankieta" trwałaby miesiąc ;] Jeszcze jakieś pytania?

      Usuń