Zauważyliście pewną dziwną rzecz? Wybieramy rząd, rząd robi, co chce,
bez względu na to, czy nam - wyborcom, obywatelom, po prostu polakom -
się to podoba, czy nie, i jedyne, co robimy - narzekamy, lub
protestujemy. Ale co - jest pewna logika, z której chyba nikt nie zdaje
sobie sprawy. Przecież skoro to my wybraliśmy rządzących - możemy też
ich odwołać. W końcu to my daliśmy im stołki, więc jesteśmy swego
rodzaju ich pracodawcami. Chcesz tańsze paliwo? Skrzyknij paru kolegów,
oni niech skrzykną swoich, wytłumaczcie o co chodzi i... jedziemy ;] Ale
zanim to zrobicie, wpadnijcie na pomysł, jak do tego doprowadzić, by
paliwo faktycznie było tańsze. A nie, sorry - ten pomysł już istnieje.
Obcięcie akcyzy, albo brak podatku. Zmniejszy przychody? Zmniejszy. Więc
trzeba zmniejszyć wydatki. Jak? Ograniczyć liczbę stołków, urządzić
prawdziwą demokrację, a nie pseudodemokratyczną oligarchię. Czy TY
czujesz się rządzącym? Bo ja nie. Ja czuję, że moja rola rządzącego
ogranicza się do kabiny do głosowania. A przecież demokracja oznacza
rządy ludu - a więc nasze, nie grupki polityków. Co więcej - jest to
możliwe, byśmy to my rządzili. Schemat byłby prosty - Jest jakaś ustawa,
ludzie (każdy z osobna) głosuje, czy jest za, czy przeciw i po
głosowaniu ustawa byłaby przyjęta, bądź nie.
"Jeśli
oglądasz "Teleexpress" i nie jesteś w stanie powstrzymać gniewu, bo
wkurza Cię cała ta sytuacja - po prostu przestań ją akceptować. Nie
przyzwyczajaj się do niej. Pamiętaj, że to my jesteśmy odpowiedzialni za
to, co się tutaj dzieje, jaki mamy kraj i jak się nam w nim żyje. I my
możemy to zmienić"
I to jest prawda. Możemy
zmienić to, co się tutaj dzieje. Najlepszym przykładem będzie ACTA. Nie
chcieliśmy tego, podnieśliśmy się - i zmieniliśmy. To była walka nie
tylko o wolny internet, ale także o władzę. Walczyliśmy o taką
demokrację, która powinna funkcjonować. Taką, którą opisałem wyżej.
Rządy ludu, nie elity. Tak więc... chcemy tego? Chcemy prawdziwej
demokracji, w której lud ustala, jakie ma być prawo? Gdzie rzeczywiście
MY decydujemy o tym, w jakim kraju chcemy żyć?
Jeśli
uważasz, że ta forma rządów, przedstawiona wg mojego pomysłu nie ma
prawa wypalić - napisz dlaczego. Krytyka jest przecież dobra, jeśli jest
podparta racjonalnymi argumentami.
To nie ma prawa wypalic bo: frekfencja byłaby niska,kto by zliczał wszyskie głosy (koszta administracyjne rosną), dojście do porozumienia trwałoby bardzo długo (poprawki do ustawy ciągnęlyby się w nieskończoność)
OdpowiedzUsuńCzłowieku, mamy XXI wiek. Głosowałoby się przez internet ;] Ergo - Głosy zliczałby komputer.
UsuńDziecko, zanim zabierzesz głos w poważnych sprawach najpierw pomyśl ile osób w Polsce jest wykluczonych cyfrowo. Już nie mówiąc o ryzyku fałszowania głosów. Ponadto nie wypowiedziałeś się na temat długości przebiegu legislacyjnego oraz niskiej frekwencji- niestety z tym w Polsce coraz gorzej.
UsuńAnonimie, osób wykluczonych cyfrowo jest coraz mniej. Zawsze można iść do kafejki, czy kolegi. Fałszowanie głosów? Jakoś nikt nie fałszuje kont w bankowości internetowej. I to funkcjonuje. Frekwencja? Sądzę, że każdy, kto będzie czuł, ze bezpośrednio wpływa na to, jaki mamy kraj będzie głosował. A taka "ankieta" trwałaby miesiąc ;] Jeszcze jakieś pytania?
Usuń