niedziela, 26 stycznia 2014

Twoja randka - początek

I to bardzo wczesny. Znaczy - Teoria Wielkiego Wybuchu. Ot, kiedyś tam dawno coś walnęło i i mamy wszechświat. Temat znam powierzchownie, więc i wpis i przemyślenia będą powierzchowne.

Teoria fizyczna - z bardzo gęstej i gorącej osobliwości początkowej wyłonił się wszechświat. Tak (w bardzo okrojonej) wersji mówi ciocia wiki. Ot, mamy gorące cuś, co się rozciąga w każdą możliwą stronę - i mamy wszechświat. Ale... od czego zaczęło się rozciągać? Skąd sie to gorące cuś wzięło? Co to w ogóle jest to "gorące cuś"? Teoria mówi, że pytanie "Co było przedtem?" jest bez sensu, bo rozszerzanie się zapoczątkowało czas. Znajoma kosmolog twierdzi, że to ona była przed Wielkim Wybuchem i zapoczątkowała go kichnięciem.

Teoria biblijna - wszystko jest zamierzonym celem Boga, stworzył wszystko, ale... skąd wziął się sam Bóg? Uznaje się, że był zawsze. Czyli nie ma początku ani końca. (Swoja drogą - skąd ma brodę, skoro dla niego czas nie mija?)

Teoria eddycka - świat powstał na styku dwóch światów - ognia i wody. W wyniku tego narodził się Ymir - pierwszy olbrzym. Uosabia on siły natury. Został zgładzony przez Asów, a jego truchło posłużyło za podwaliny naszej kuleczki-mateczki-ziemi.  Ot, nasza planetka to nic innego, jak zwłoki olbrzyma. Ale nadal nikt nie ma pomysłu, co było przedtem? Skąd się wzięły oba światy? Tez istniały od zawsze?

Na razie tyle, jak mówiłem - temat znam powierzchownie, więc pewnie jest wiele nieścisłości, czy wręcz przeinaczeń. Dlatego - piszcie, co schrzaniłem, jakie macie teorie, nawet najbardziej wydumane.

A co do tytułu - Gdyby coś nie zapoczątkowało ziemi jak i życia na niej - nie poszedłbyś na randkę. A to było nieuniknione :)

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Stanowa 60

Istnieje teoria że w nieskończonej liczbie wszechświatów wszystkie opcje są możliwe. Czyli że nawet to, co wydaje się nieprawdopodobne, może być nieuniknione. Gdzieś jest wszechświat, którego rzeczywistością jest nasze gdybanie. "Gdybym wtedy zrobił to, co by było? A gdybym tak przyszedł 5 minut później? Szkoda, że nie miałem pod ręką siekiery, wtedy bym..." i tak dalej... Ale - no własnie - czy w tamtych wszechświatach bylibyśmy tym samym człowiekiem, co w tym? Czy bylibyśmy zdolni do tych samych czynów? Jeśli choć raz mogłeś coś, lub kogoś zabić - ty stchórzyłeś. Twoje alter ego z któregoś wszechświata nie. A to oznacza, że nie jesteście tacy sami. Kim, bądź czym jest twój avatar z innego wszechświata?

Na stanowej 60 przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, możliwości i przypuszczenia łączą się w jedno. Każda rzecz, zdarzenie jest nieuniknione. Pomimo, iż oficjalnie nie istnieje - można ja bez problemu znaleźć. Trzeba tylko zrozumieć czym jest i jak się po niej poruszać.

Co by było, gdyby...?

wtorek, 7 stycznia 2014

Wymysły - takie, jakie być powinny

A nie było takich już od jakiegoś czasu. Odmęty myśli, nie zawsze odkrywane. Dziś zajmiemy się... psychologią. I intuicją. A przynajmniej tak zakładam.

Psychologia - Wszyscy widzą i wiedzą, że to "poznawanie i wpływ na umysł innej osoby". To dość powierzchowne określenie. Ale też powierzchownie się będę tego tematu trzymał.

Przez parę lat miałem bardzo ułatwiony dostęp do "świeżych umysłów" - znaczy różnych ludzi, których mogłem poznać lepiej, niż zwykłego przechodnia, ale nie tak dobrze, jak wieloletniego sąsiada.

Siłą rzeczy - zauważyłem wiele podobieństw w zachowaniach. Podobne reakcje, gesty, czy próby manipulacji. To mnie skłoniło do pewnych przemyśleń i eksperymentów - Można wpływać na człowieka na przykładzie innego. Wystarczy myśleć, jak on, czuć co on, stać się nim i poznać jego potrzeby. I już możemy kierować jego emocjami. Ale jak z każdym nieznanym gruntem - trzeba być ostrożnym. Zamiast uspokoić danego człowieka - możemy skłonić go do podjęcia złej decyzji. I tu wchodzi część pośrednia - empatia.

Empatia - pokrótce współczucie. Czy raczej odczuwanie uczuć drugiej osoby. W psychologii jest to podstawa. Musimy dokładnie, co do joty rozumieć, co odczuwa nasz rozmówca. Tylko wtedy możemy na niego wpłynąć tak, jak sami chcemy. Bez tej umiejętności zazwyczaj bardziej zaszkodzimy, niż pomożemy rozmówcy. Nie damy rady dotrzeć do jego podświadomości. To tam kryje się większość pragnień, niejako "centrum dowodzenia" całą psychiką. Można tam dotrzeć na kilka sposobów: Hipnoza, rozmowa, czy właśnie empatia. Jest też psychiczne wi - fi, czyli...

...Intuicja. Przeczucie. Poczucie zrobienia czegoś bez wyraźnych, logicznych podstaw. Mawia się, że kobiety maja lepszą intuicję. Coś w tym jest. Podświadomie zwracają uwagę na wiele szczegółów, zasadniczo nawet o tym nie wiedząc, aczkolwiek, kiedy trzeba - połączą to w logiczną całość. I też niekoniecznie świadomie. Ot "wiedzą". Przyczyn można oczywiście szukać w Darwinowskiej teorii ewolucji. Jak wiemy - o pożywienie zawsze dbał mężczyzna. Potrzebował logiki i przewidywania do polowań, stawiania pułapek, czy też zbieractwa. Kobieta w tym czasie zajmowała się opieka nad potomstwem. Potrzebowała wiec intuicji i empatii do dobrej opieki, jak i leczenia potomstwa, gdy było to konieczne.

Jak wspomniałem na początku - to powierzchowny wpis. Większość z was się ze mną zgodzi. Ale przeczytajcie go kilka razy. I przede wszystkim - myślcie.

P.S - Niedawno przeprowadziłem rozmowę z osoba, z która nie rozmawiałem już długi czas. Rozmowa zasadniczo była zwyczajna. Mimo to - wiele mi dała. Dzięki K :)

niedziela, 5 stycznia 2014

Szkoła, matma i Pieróg

Dobra, bez pieroga, bo dziś ich nie było. Była za to matma. Duużo matmy. I to ja robiłem za szkolnego. Jeśli ktoś mi powie, ze to trudne - przyznam mu rację. Bo to trudne, ale nie dla mnie. Siostra opanowała materiał do przodu. Więc najpewniej jutro jej nauczycielka zaliczy opad szczeny w okolice piwnicy. Zobaczymy.

Co do przemyśleń - Mamy nowy rok, wielu z was pewnie sobie postanowiło rzucić szlugi, zacząć ćwiczyć czy inne cośtam. Ot, tradycja. Co roku sobie coś postanawiamy, po czym mamy to gdzieś. Więc po co? Chyba po to, żeby za rok postanowić sobie to samo. I tak samo zarzucić pomysł. Nie jest tak?

sobota, 4 stycznia 2014

"Gdyby miało nie być jutra..."

... to film "Pojutrze" byłby bez sensu. Dobra, początek jest, jedziemy dalej. Akurat siedzę w pokoju siostry i szykujemy się do sprzątania. Gdzieś tak od pół godziny. Zamiast tego - siedzimy w kompach, dobieramy odpowiednią muzykę do sprzątania i ogólne gadamy. Jak to rodzeństwo. Pytanie na dziś - czy weźmiemy się za sprzątanie do końca miesiąca? :D

Z pozdrowieniami dla Marleny, która nie wierzy, ze to ja piszę tego bloga :D