wtorek, 4 grudnia 2012

Spadł śnieg...

Zrobiło się biało. Nastał czas odśnieżania samochodów, chodników, dróg i wszystkiego, co odśnieżyć trzeba. Są tacy, którzy się z tego faktu cieszą, ale ja się do nich nie zaliczam. Nie lubię zimy, śniegu i mrozu. Z jednej strony fajnie, bo pusty parking + sprawny ręczny i można poszaleć. Gorzej, gdy ktoś przeceni swoje umiejętności na drodze i ni z gruchy, ni pietruchy bagażnik postanowi nas wyprzedzić, a my, jako kierowcy nie potrafimy tego uniemożliwić. Ale wiecie, co zauważyłem? Pomimo, że mamy grudzień, zima powinna hulać od jakiegoś pół miesiąca, tradycja pt "zima zaskoczyła kierowców" nadal jest podtrzymywana. Nikt nie jedzie szybciej, niz 30 km/h. Z jednej strony to dobrze - wiedza, że warunki trudniejsze, więc nie ryzykują. Z drugiej - gdzie byli przez te pół miesiąca? Spokojnie mieli czas zmienić opony. Ale po co, jak śniegu nie ma? No - teraz jest. A to spowoduje gigantyczne jak mada faka kolejki na wulkanizacjach. Ale jak już kiedyś pisałem - zima odróżnia kierowców od tych, co mają prawo jazdy. A dlaczego? Gdyż kierowca pojedzie w każdych warunkach, samochodem w dowolnym, aczkolwiek jezdnym stanie. Reszta się po prostu boi jeździć.

Niedługo zresztą sam się sprawdzę. Na weekend planuję wybrać się po Dafne, czyli jakieś 400 km do przejechania na letnich oponach. Wiadomo, że będę jechał inaczej - ale nie mam zamiaru tworzyć za sobą korka.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie lubię zimy. A właściwie pewnego okresu w niej. Ale śnieg niestety mi się z tym czasem kojarzy. Oby to się jak najszybciej skończyło...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz