wtorek, 25 grudnia 2012
"Łódź, k**wa"
W tymże mieście odbył się zlot miłośników logo kapusty. W teorii miało mnie tam nie być, jako że Dafne wciąż chora, ale jednak dość spontanicznie dałem się wyciągnąć. I nie żałuję, wybawiłem się tam, poznałem fajnych ludzi, ogólnie - było bardzo pozytywnie. Ale samo miasto też bardzo mi się spodobało. W sumie sam nie wiem, czemu, ale polubiłem je jak cholera. Może dlatego, że jest tam masa naprawdę dobrych dróg? A może dlatego, że dość tanie paliwo tam jest? Może też mnie przekonał Port - genialnie urządzony na święta, żałowałem, że nie wziąłem ze sobą kliszaka. Nie wiem, ale pewnie wszystko po części. A jako, że w Poznaniu kotwicy nie mam (ba, są osoby, które wręcz radzą mi wyprowadzkę), to całkiem możliwe, że za jakiś czas się przeniosę. Najpierw jednak muszę wszystkie za i przeciw rozważyć, potem ogarnąć kilka rzeczy. Ale póki co - wszystko wskazuje na przenosiny...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz