niedziela, 25 listopada 2012

Bitwa pod Grunwaldem - relacja na żywo

Czyli coś niecoś o... fizyce.

Będzie dość naukowo, więc kto ma i tak w cholerę szkoły, może śmiało pominąć :)

Jak wiemy, widzimy dlatego, że od wszystkiego, co widzimy odbija się światło. Ale światło jednak ma swoją prędkość (około 300 000 km/s), co oznacza, że nie widzimy tego, co jest obecnie, a stan w jakim było bardzo krótko przed chwilą - choć nie odczuwamy tego. Ale co ma g**o do twarogu? Ano to, że skoro ciągle obserwujemy przeszłość - można się też do niej niejako cofnąć - odpowiednio zwiększając odległość (jakieś mądre ludzie obliczyli, że słoneczko widzimy z ośmiominutowym spóźnieniem). Tak więc, jak wiem, że każdy kij ma dwa końce, to będąc na słońcu i szczęśliwie nie spaliwszy się zerkniemy na ziemię - zobaczymy to, co się na niej działo 8 minut temu. Co to oznacza - że im dalej od ziemi jesteśmy, tym jej wcześniejszy stan widzimy.

Często ludzie mylą lata świetlne z tymi latami, którymi określamy czas - a to nie to samo. Mówiąc, że coś stało się dawno temu ("zbiłem ten wazon lata świetlne temu"), sens jest taki sam, gdy mówimy "od czasu, gdy zdechł mój chomik minęło 7 kilometrów". Coś się nie zgadza, prawda? Tak wiec - rok świetlny, to jednostka ODLEGŁOŚCI - czyli odległość, jaką pokonuje światło w ciągu roku.

Teraz połączmy te dwa akapity - skoro Ciągle widzimy przeszłość, a im dalej jesteśmy od ziemi, tym wcześniejsze jej dzieje widzimy, to będąc w odległości roku świetlnego od niej, ujrzymy ziemski 25.11.2011. Hura! - podróż w czasie w roli obserwatora. Tak więc - da się rzeczywiście obejrzeć dzieje świata takie, jakimi były naprawdę - gdyż gdzieś we wszechświecie płynie sobie światło choćby z tytułowej bitwy pod Grunwaldem - i możemy ją sobie obejrzeć. Jest jednak mały haczyk - aby to zrobić, musimy to światło nie tylko znaleźć, ale także i dogonić i znaleźć się przed nim. A pamiętajmy, że czas ciągle płynie, więc coraz bardziej bitewka się od nas oddala. Tak więc, musielibyśmy umieć przekroczyć prędkość światła i to dość znacznie - od 1410 minęło nieco czasu, obraz bitwy jest już daleko, a jeśli chcemy sobie bitwę obejrzeć - trzeba do tego czasu dożyć. Ale widząc postęp technologiczny szacuję jakieś 20-30 lat na to, że opanujemy podglądanie przeszłości wedle własnego widzimisię - a to oznacza, że cokolwiek zrobimy, będzie można zobaczyć raz jeszcze. Więc monitoring zewnętrzny byłby zbędny, gdy podglądać przeszłość będzie mógł przeciętny Kowalski.

Mam nadzieję, że nie zanudziłem... znacząco :)

1 komentarz:

  1. Wygrałeś, miała być bezsenna noc... przysnęłam w połowie pierwszego akapitu...zzz

    OdpowiedzUsuń