piątek, 26 października 2012
Jak nie wydrzesz ryja, to nic nie załatwisz
Niestety - takie prawo działa w urzędach w "moim" mieście. moim w cudzysłowiu, bo tu mieszkam, ale stąd nie pochodzę. Dziś (no w sumie wczoraj) załatwiałem parę ważniejszych spraw. Bez naczelników się nie obyło, chciano nawet policję wzywać - ale ostatecznie co chciałem, to załatwiłem. Na wpół. Bo tu nie da się przyjść i załatwić wszystkiego do końca za pierwszym podejściem. A na kolejne po prostu nie miałem czasu. Dziś kolejne starcia... Jeśli przez najbliższy miesiąc nic nie napiszę - to znaczy, że załatwianie wpakowało mnie za kratki. A to zapewne nastąpi...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz