Ale nie mieszkania, czy samochodu. Dziś postanowiłem "przemeblować" swoje życie. Podliczyć plusy i minusy, co mi się udało, a co chcę zmienić. A nieco rzeczy do zmiany się znalazło. Ale czemu akurat dziś? Gdyż dziś ujrzałem przeszłość. Stała na przystanku czekając na tramwaj, który jechał tuż za mną. I to dosłownie. Wtedy też zacząłem myśleć "co dalej?", "jak to wszystko dalej się ułoży?", "Co ja właściwie robię ze sobą?", "Gdzie ten dawny ja i co się stało, ze już go nie ma?". No cóż - stało się kilka rzeczy. Zaczęło się prawie rok temu. Jedna rzecz, której kompletnie się nie spodziewałem. Niestety - dla mnie negatywna. Znaczy się wówczas, gdyż pewnie pozostały ciąg zdarzeń nie miałby miejsca, żeby nie to. Ale - no właśnie. Co by było, gdyby tamta rzecz się nie wydarzyła? Pierwsza myśl - byłoby bardzo dobrze, zbudowałbym coś, co od dawna chciałem stworzyć. Ale gdy się tak dogłębniej przyjrzeć... zwrócić uwagę na niby mało istotne szczegóły - wszystko diametralnie się zmienia. Przyjmowałbym pewnie czyjeś widzimisię jako troskę o mnie. I co ciekawe - na tej samej płaszczyźnie, co późniejsze wydarzenia. Ale i niekoniecznie. Takich szczególików było o wiele więcej. I te szczególiki dopiero przedstawiły mi całkiem wyraźny obraz faktycznego stanu rzeczy. A gdyby nie tamto zdarzenie z początku roku - te szczegóły nie miałyby miejsca. Koniec końców - dobrze, że to się tak potoczyło. Gorzej, że z winy dwóch osób (w tym mnie) te szczególiki przestaną istnieć. Chociaż... przyszłości nikt nie zna. I choć teraz mógłbym się zapierać rękami i nogami, że pewne sytuacje nie wrócą - nie mam pojęcia, czy rzeczywiście tak będzie. A raczej nie będzie.
To, czego nie zmienię, to styl opisywania na pewnym portalu. Tam piszę krótko, zwięźle i na temat. Jak się okazało - był jeden z kolejnych punktów zapalnych ciągu dość przyjemnych i odkrywczych wydarzeń. Dlatego też nie żałuję, że wtedy stało się tak, jak się stało. Żałuję natomiast, że tak to się skończyło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz