Wigilia. Boże narodzenie. Xmas. Co prawda jeszcze dwa miesiące bez tygodnia do nich, ale co tam. Jakoś tak przyszły mi na myśl, więc piszę. A skojarzyły mi się głównie dzięki filmowi Diabolic Team - właśnie o świętach. Bardzo głęboki film, ukazujący taką prawdę o nas samych, jakiej nie chcemy znać. "(...) mam ochotę krzyczeć. Ale nikt mnie nie usłyszy. A wiecie czemu? Bo wszyscy inni też krzyczą. Nikt nie słyszy bliźniego, bo każdy drze mordę (...)". Nie macie tak? Sam się naciąłem, ze tak mam. Zresztą - nie tylko ten jeden cytat jest godny zapamiętania i... przemyślenia? Tak, trzeba nad nim pomyśleć.
Tymczasem odsyłam was do filmiku. Może i was skłoni do przemyśleń?
http://www.youtube.com/watch?v=sC86t19hUwI&feature=endscreen&NR=1
wtorek, 30 października 2012
piątek, 26 października 2012
Jak nie wydrzesz ryja, to nic nie załatwisz
Niestety - takie prawo działa w urzędach w "moim" mieście. moim w cudzysłowiu, bo tu mieszkam, ale stąd nie pochodzę. Dziś (no w sumie wczoraj) załatwiałem parę ważniejszych spraw. Bez naczelników się nie obyło, chciano nawet policję wzywać - ale ostatecznie co chciałem, to załatwiłem. Na wpół. Bo tu nie da się przyjść i załatwić wszystkiego do końca za pierwszym podejściem. A na kolejne po prostu nie miałem czasu. Dziś kolejne starcia... Jeśli przez najbliższy miesiąc nic nie napiszę - to znaczy, że załatwianie wpakowało mnie za kratki. A to zapewne nastąpi...
sobota, 20 października 2012
Generalny remont
Ale nie mieszkania, czy samochodu. Dziś postanowiłem "przemeblować" swoje życie. Podliczyć plusy i minusy, co mi się udało, a co chcę zmienić. A nieco rzeczy do zmiany się znalazło. Ale czemu akurat dziś? Gdyż dziś ujrzałem przeszłość. Stała na przystanku czekając na tramwaj, który jechał tuż za mną. I to dosłownie. Wtedy też zacząłem myśleć "co dalej?", "jak to wszystko dalej się ułoży?", "Co ja właściwie robię ze sobą?", "Gdzie ten dawny ja i co się stało, ze już go nie ma?". No cóż - stało się kilka rzeczy. Zaczęło się prawie rok temu. Jedna rzecz, której kompletnie się nie spodziewałem. Niestety - dla mnie negatywna. Znaczy się wówczas, gdyż pewnie pozostały ciąg zdarzeń nie miałby miejsca, żeby nie to. Ale - no właśnie. Co by było, gdyby tamta rzecz się nie wydarzyła? Pierwsza myśl - byłoby bardzo dobrze, zbudowałbym coś, co od dawna chciałem stworzyć. Ale gdy się tak dogłębniej przyjrzeć... zwrócić uwagę na niby mało istotne szczegóły - wszystko diametralnie się zmienia. Przyjmowałbym pewnie czyjeś widzimisię jako troskę o mnie. I co ciekawe - na tej samej płaszczyźnie, co późniejsze wydarzenia. Ale i niekoniecznie. Takich szczególików było o wiele więcej. I te szczególiki dopiero przedstawiły mi całkiem wyraźny obraz faktycznego stanu rzeczy. A gdyby nie tamto zdarzenie z początku roku - te szczegóły nie miałyby miejsca. Koniec końców - dobrze, że to się tak potoczyło. Gorzej, że z winy dwóch osób (w tym mnie) te szczególiki przestaną istnieć. Chociaż... przyszłości nikt nie zna. I choć teraz mógłbym się zapierać rękami i nogami, że pewne sytuacje nie wrócą - nie mam pojęcia, czy rzeczywiście tak będzie. A raczej nie będzie.
To, czego nie zmienię, to styl opisywania na pewnym portalu. Tam piszę krótko, zwięźle i na temat. Jak się okazało - był jeden z kolejnych punktów zapalnych ciągu dość przyjemnych i odkrywczych wydarzeń. Dlatego też nie żałuję, że wtedy stało się tak, jak się stało. Żałuję natomiast, że tak to się skończyło.
To, czego nie zmienię, to styl opisywania na pewnym portalu. Tam piszę krótko, zwięźle i na temat. Jak się okazało - był jeden z kolejnych punktów zapalnych ciągu dość przyjemnych i odkrywczych wydarzeń. Dlatego też nie żałuję, że wtedy stało się tak, jak się stało. Żałuję natomiast, że tak to się skończyło.
wtorek, 9 października 2012
43 godzina na nogach
I nadal nie śpię. Ktoś by mnie pewnie nazwał terminatorem, ale niestety są sytuacje, które tego wymagają. Całe szczęście - zmieniają się. To jest zmienią się jutro. Jak dobrze, bo i tak będę musiał kilka miejsc odwiedzić i może nie być czasu na sen. A co wtedy? Dobijamy do rekordu, czyli 72h rozłąki z łóżkiem. Tak, wiem, miałem o siebie dbać itepe, ale niestety czasem się nie da. Może i ważniejsze to to nie jest, ale żeby było dobrze - będę musiał odłożyć chęci i czyjeś... hmm... rady? Albo i polecenia. W każdym razie - ktoś chce, żebym jednak o swoje zdrowie zadbał. Ba, działa to w obie strony. I tak samo po obu stronach są przeciwności, które na to nie pozwalają. Mniej, czy bardziej zależne od samych zainteresowanych. A jednak mam przeczucie, że pomimo wielkiego jak stąd do wieczności błędu po obu stronach - nadal jedno o drugie starałoby się dbać. Ale czy to się sprawdzi?
Sadzę, że adresat będzie wiedział, że to o nim. Dlatego, jeśli czujesz się na siłach - zapraszam na priv.
Sadzę, że adresat będzie wiedział, że to o nim. Dlatego, jeśli czujesz się na siłach - zapraszam na priv.
Mniejszości narodowe
Zapewne każdy z was choć raz spotkał cygana, murzyna, albo innego przedstawiciela mniejszości narodowej, czy tam etnicznej. Każde z nich charakteryzuje się jakąś cechą szczególną. Dziś na tapetę bierzemy cyganów. Z pewnością wiecie, że uwielbiają robić, co im się podoba (nawet niezgodnego z prawem, czy obyczajem), a każdy protest na ich czyny to "prześladowanie". Niestety, jest to nagminne, przez co sami romowie czują się bezkarni - bo i co ty im możesz zrobić, skoro zawsze mogą cię oskarżyć o prześladowanie i masz ciepło? Ano... coś się jednak da. Wystarczy coś, co ich zarejestruje - dyktafon, kamera, czy po prostu ślady, które dowodzą, co naprawdę zaszło. Wtedy już ten argument traci na mocy - w końcu przede wszystkim są ludźmi, równymi z każdym. Nic ponad to.
A czemu akurat ich dziś wziąłem na taśmę? Gdyż miałem oberwać od nich za wykonywanie swojej pracy. A ta imo polega na przestrzeganiu prawa. Więc... czekam z niecierpliwością. I kilkoma innymi atutami.
W końcu są tylko ludźmi :)
A czemu akurat ich dziś wziąłem na taśmę? Gdyż miałem oberwać od nich za wykonywanie swojej pracy. A ta imo polega na przestrzeganiu prawa. Więc... czekam z niecierpliwością. I kilkoma innymi atutami.
W końcu są tylko ludźmi :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)