wtorek, 30 października 2012

The X Day

Wigilia. Boże narodzenie. Xmas. Co prawda jeszcze dwa miesiące bez tygodnia do nich, ale co tam. Jakoś tak przyszły mi na myśl, więc piszę. A skojarzyły mi się głównie dzięki filmowi Diabolic Team - właśnie o świętach. Bardzo głęboki film, ukazujący taką prawdę o nas samych, jakiej nie chcemy znać. "(...) mam ochotę krzyczeć. Ale nikt mnie nie usłyszy. A wiecie czemu? Bo wszyscy inni też krzyczą. Nikt nie słyszy bliźniego, bo każdy drze mordę (...)". Nie macie tak? Sam się naciąłem, ze tak mam. Zresztą - nie tylko ten jeden cytat jest godny zapamiętania i... przemyślenia? Tak, trzeba nad nim pomyśleć.

Tymczasem odsyłam was do filmiku. Może i was skłoni do przemyśleń?

http://www.youtube.com/watch?v=sC86t19hUwI&feature=endscreen&NR=1

piątek, 26 października 2012

Jak nie wydrzesz ryja, to nic nie załatwisz

Niestety - takie prawo działa w urzędach w "moim" mieście. moim w cudzysłowiu, bo tu mieszkam, ale stąd nie pochodzę. Dziś (no w sumie wczoraj) załatwiałem parę ważniejszych spraw. Bez naczelników się nie obyło, chciano nawet policję wzywać - ale ostatecznie co chciałem, to załatwiłem. Na wpół. Bo tu nie da się przyjść i załatwić wszystkiego do końca za pierwszym podejściem. A na kolejne po prostu nie miałem czasu. Dziś kolejne starcia... Jeśli przez najbliższy miesiąc nic nie napiszę - to znaczy, że załatwianie wpakowało mnie za kratki. A to zapewne nastąpi...

sobota, 20 października 2012

Generalny remont

Ale nie mieszkania, czy samochodu. Dziś postanowiłem "przemeblować" swoje życie. Podliczyć plusy i minusy, co mi się udało, a co chcę zmienić. A nieco rzeczy do zmiany się znalazło. Ale czemu akurat dziś? Gdyż dziś ujrzałem przeszłość. Stała na przystanku czekając na tramwaj, który jechał tuż za mną. I to dosłownie. Wtedy też zacząłem myśleć "co dalej?", "jak to wszystko dalej się ułoży?", "Co ja właściwie robię ze sobą?", "Gdzie ten dawny ja i co się stało, ze już go nie ma?". No cóż - stało się kilka rzeczy. Zaczęło się prawie rok temu. Jedna rzecz, której kompletnie się nie spodziewałem. Niestety - dla mnie negatywna. Znaczy się wówczas, gdyż pewnie pozostały ciąg zdarzeń nie miałby miejsca, żeby nie to. Ale - no właśnie. Co by było, gdyby tamta rzecz się nie wydarzyła? Pierwsza myśl - byłoby bardzo dobrze, zbudowałbym coś, co od dawna chciałem stworzyć. Ale gdy się tak dogłębniej przyjrzeć... zwrócić uwagę na niby mało istotne szczegóły - wszystko diametralnie się zmienia. Przyjmowałbym pewnie czyjeś widzimisię jako troskę o mnie. I co ciekawe - na tej samej płaszczyźnie, co późniejsze wydarzenia. Ale i niekoniecznie. Takich szczególików było o wiele więcej. I te szczególiki dopiero przedstawiły mi całkiem wyraźny obraz faktycznego stanu rzeczy. A gdyby nie tamto zdarzenie z początku roku - te szczegóły nie miałyby miejsca. Koniec końców - dobrze, że to się tak potoczyło. Gorzej, że z winy dwóch osób (w tym mnie) te szczególiki przestaną istnieć. Chociaż... przyszłości nikt nie zna. I choć teraz mógłbym się zapierać rękami i nogami, że pewne sytuacje nie wrócą - nie mam pojęcia, czy rzeczywiście tak będzie. A raczej nie będzie.

To, czego nie zmienię, to styl opisywania na pewnym portalu. Tam piszę krótko, zwięźle i na temat. Jak się okazało - był jeden z kolejnych punktów zapalnych ciągu dość przyjemnych i odkrywczych wydarzeń. Dlatego też nie żałuję, że wtedy stało się tak, jak się stało. Żałuję natomiast, że tak to się skończyło.

wtorek, 9 października 2012

43 godzina na nogach

I nadal nie śpię. Ktoś by mnie pewnie nazwał terminatorem, ale niestety są sytuacje, które tego wymagają. Całe szczęście - zmieniają się. To jest zmienią się jutro. Jak dobrze, bo i tak będę musiał kilka miejsc odwiedzić i może nie być czasu na sen. A co wtedy? Dobijamy do rekordu, czyli 72h rozłąki z łóżkiem. Tak, wiem, miałem o siebie dbać itepe, ale niestety czasem się nie da. Może i ważniejsze to to nie jest, ale żeby było dobrze - będę musiał odłożyć chęci i czyjeś... hmm... rady? Albo i polecenia. W każdym razie - ktoś chce, żebym jednak o swoje zdrowie zadbał. Ba, działa to w obie strony. I tak samo po obu stronach są przeciwności, które na to nie pozwalają. Mniej, czy bardziej zależne od samych zainteresowanych. A jednak mam przeczucie, że pomimo wielkiego jak stąd do wieczności błędu po obu stronach - nadal jedno o drugie starałoby się dbać. Ale czy to się sprawdzi?

Sadzę, że adresat będzie wiedział, że to o nim. Dlatego, jeśli czujesz się na siłach - zapraszam na priv.

Mniejszości narodowe

Zapewne każdy z was choć raz spotkał cygana, murzyna, albo innego przedstawiciela mniejszości narodowej, czy tam etnicznej. Każde z nich charakteryzuje się jakąś cechą szczególną. Dziś na tapetę bierzemy cyganów. Z pewnością wiecie, że uwielbiają robić, co im się podoba (nawet niezgodnego z prawem, czy obyczajem), a każdy protest na ich czyny to "prześladowanie". Niestety, jest to nagminne, przez co sami romowie czują się bezkarni - bo i co ty im możesz zrobić, skoro zawsze mogą cię oskarżyć o prześladowanie i masz ciepło? Ano... coś się jednak da. Wystarczy coś, co ich zarejestruje - dyktafon, kamera, czy po prostu ślady, które dowodzą, co naprawdę zaszło. Wtedy już ten argument traci na mocy - w końcu przede wszystkim są ludźmi, równymi z każdym. Nic ponad to.

A czemu akurat ich dziś wziąłem na taśmę? Gdyż miałem oberwać od nich za wykonywanie swojej pracy. A ta imo polega na przestrzeganiu prawa. Więc... czekam z niecierpliwością. I kilkoma innymi atutami.

W końcu są tylko ludźmi :)