Bestia. Pies. Czterołape, ogoniaste, wydające z siebie "woof woof".
A zajefajne jak cholera.
Mimo, że stosunkowo krótko z nim mieszkałem, stało się coś dziwnego. I dopiero dzisiaj to do mnie dotarło.
Więź.
Więź na linii pies-człowiek. Taka, jak nigdy przedtem.
I to nie dlatego, że był usłuchany. Przeciwnie - robił, co chciał. W sumie dalej tak ma. I to chyba właśnie ten charakter mnie tak urzekł. Taki człowiek z dobrymi i złymi cechami w psim ciele.
Pies, jak niby każdy inny. Niby. Robił, co chciałeś tylko wtedy, kiedy widział, że będzie warto. Ale czy my nie mamy podobnie?
Kto by pomyślał, że więcej w nim człowieka, niż psa?
Jedno jest pewne - jak będzie trzeba, to rzucam wszystko i jadę. Bezapelacyjnie. I nie rzucam tych słów na wiatr.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz