A raczej nowa rzeczywistość, a przynajmniej dla mnie. Są plusy, są minusy, jak wszędzie. Ale może nie o tym.
Zdarzyła się niedawno ciekawa rzecz - zepsuł się radiowóz. Ot, taki zwykły patrolowy, jakie "fizycznie kochają" wyznawcy bluzy naszego papieża-rodaka. Logicznie rzecz biorąc, policjanci powinni wołać mechanika, lawetę albo sami próbować naprawić. Ale nie - papierologia i służbowość najważniejsze. Czyli jakaś godzina załatwiania pozwolenia na holowanie... drugim radiowozem. Serio? Podpięcie radiowozu do drugiego auta wymaga aż tylu papierków i pozwoleń? Nie przesadzajmy... wszak "policjant też człowiek", racja?
A tak z innej beczki - Chcecie coś zrobić, ale z jakiegoś powodu nie możecie. Przykładowo chcesz komuś powiedzieć kilka słów na pocieszenie, ale znasz tego konsekwencje. Albo chcesz pojechać gdzieś daleko, ale coś cię trzyma tu, gdzie jesteś. Czy to złe? I tak, i nie. Zależy jak na to spojrzeć. Jak wspomniałem wyżej - są plusy, są minusy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz