sobota, 20 kwietnia 2013

Dziennik pokładowy byłego palacza - dzień pierwszy

Czyli tym samym ogłaszam wszem i wobec - rzucam palenie (po raz któryś). Jak na dżentelmenów przystało, przedmiotem zakładu jest połówka wódki - kto pierwszy zapali choć jednego papierosa, stawia drugiemu tenże trunek w tejże ilości. Tym bardziej jest to sprawa honorowa, gdyż do pokątnego palenia mamy się przyznać - ukrycie tego będzie gorsze, niż przegrana. Dlatego też postanowiłem o tym pisać w razie, gdyby kiedyś okazało się to doskonałą i darmową (hue hue) terapią antynikotynową. Dzień pierwszy i jest bez zmian. Coś tam ssie, ale poza tym nic. Tak, jakbym nigdy w życiu nie palił. Nie mam jakiegoś nastawienia, ze teraz będę zdrowszy, będę lepszym człowiekiem, czy uratuję NFZ, bo nie będzie musiało bankrutować lecząc mnie. Ot, chcę sam przestać palić tylko po to, żeby nie palić. Zakład jest motywatorem - mam w tym inny cel, niż sama chęć. I jak na razie - działa. Ale próba dopiero przede mną - napoczęta paczka na mnie czeka, trochę nerwówki, jak i nieco nudy. Trzymajcie za mnie kciuki :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz