poniedziałek, 17 września 2012

Zwykły chłam piśmienniczy...

Czyli różne moje obserwacje. Niewątpliwie jedną z obserwacji jest fakt, że nauka szkolna... nijak się nie przydaje. Na ten przykład - Dafne się rozchorowała, ale i tak ja wiedziałem lepiej, jak jej pomóc niż ktoś, kto pod tym kierunkiem się szkoli. Dziwne, nie? Otóż nie. I wcale nie dlatego, że jestem jakąś alfą i omegą. Najzwyczajniej w świecie... brak praktyki. O ile ktoś, kto miał się znać lepiej ode mnie ma wiedzę tylko szkolną, ale nadal nie rozumie, jak to wszystko działa, bez praktyki się nie dowie. Najlepiej przecież uczymy się na błędach. O ile potrafimy wyciągać z nich wnioski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz