wtorek, 25 września 2012
Chora Dafne
Z Dafne jest niestety coraz gorzej. Co ją trochę podratuję, to boli ją coś innego. Jakieś błędne koło. Ale nic, trzeba o nią zadbać, prawda? Zwłaszcza, że pewna osoba jeszcze jej nie poznała - a ich spotkanie obiecałem. Co prawda nie wiadomo kiedy (i czy w ogóle) się poznają, ale byłoby miło, gdybym się z tej obietnicy wywiązał. W końcu po to obietnice są, żeby ich dotrzymywać. Inaczej są nic nie warte. Dlatego też obiecuję tylko wtedy, kiedy mam pewność, że jestem w stanie obietnicę spełnić. Ale akurat tą konkretną złożyłem już jakiś czas temu. niestety, w wyniku różnych zawirowań, już tej pewności nie mam. Co nie znaczy, że tą obietnicę zaniecham. To nie byłoby po dżentelmeńsku...
poniedziałek, 17 września 2012
Zwykły chłam piśmienniczy...
Czyli różne moje obserwacje. Niewątpliwie jedną z obserwacji jest fakt, że nauka szkolna... nijak się nie przydaje. Na ten przykład - Dafne się rozchorowała, ale i tak ja wiedziałem lepiej, jak jej pomóc niż ktoś, kto pod tym kierunkiem się szkoli. Dziwne, nie? Otóż nie. I wcale nie dlatego, że jestem jakąś alfą i omegą. Najzwyczajniej w świecie... brak praktyki. O ile ktoś, kto miał się znać lepiej ode mnie ma wiedzę tylko szkolną, ale nadal nie rozumie, jak to wszystko działa, bez praktyki się nie dowie. Najlepiej przecież uczymy się na błędach. O ile potrafimy wyciągać z nich wnioski.
piątek, 7 września 2012
Dafne ponownie
Tak sobie myślę i liczę.. I wychodzi na to, że z Dafne tworzymy zgrany zespół dłużej, niż z jej poprzednikami. Serio. prawie 8 miesięcy bez żadnego zawodu. No, może jednym, ale i tak mimo, że zawiodła, to akurat tak, że tylko mi utrudniła dotarcie w jedno miejsce, ale nie uniemożliwiła mi tego. Aż szkoda, że mi jest ciężko być tak niezawodnym w stosunku do niektórych osób. Ale cóż - niektórych rzeczy, takich jak domysły się nie przeskoczy. A że domyśliłem się nie tego, co było i mylnie zrobiłem bardzo poważną rzecz... No cóż. Teraz, gdy znam prawdę - żałuję, że to zrobiłem. Ale nie odwrócę czasu. Jedyne, co mi pozostało - próbować tą pomyłkę naprawić. Nawet nie wiedząc, czy się da. Ale wierzę, że się uda.
czwartek, 6 września 2012
Pomyłka przez pomyłkę
Wczorajsza rozmowa wiele mi dała. Choćby to, że wiem, że było inaczej, niż sądziłem. Co za tym idzie - wiem, że pewną decyzję podjąłem zbyt pochopnie. A raczej na podstawie nieprawdziwych informacji. O co konkretnie chodzi, wiedzą dwie osoby. Jedną z nich jestem ja. W każdym razie - skoro było to działanie bezpodstawne, a i osoba zainteresowana nie chciała takiego obrotu spraw, może da radę to odkręcić? Zakochać się na nowo? Może. Ale cóż... "nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki"..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)